Ruszyła nowa strona!!

Z okazji 50-lecia bialskiej Służby Ruchu Drogowego, postanowiłem uruchomić stronę poświęconą tematyce bezpieczeństwa ruchu drogowego, historii bialskiej drogówki oraz różnym ciekawostkom motoryzacyjnym. Zachęcam do przeglądania fanów zarówno czterech jak i dwóch kółek. More »

MOTOCYKLOWA SZKOŁA BEZPIECZNEJ JAZDY

Motocyklowa Szkoła Bezpiecznej Jazdy funkcjonuje od 2010 roku. Szkolenia ukierunkowane są na poprawę bezpieczeństwa motocyklisty w ruchu drogowym poprzez zajęcia teoretyczne oraz ćwiczenia praktyczne poprawiające motocyklową technikę jazdy w różnych, także ekstremalnych warunkach drogowych. More »

JUBILEUSZ BIALSKIEJ DROGÓWKI

Z okazji jubileuszu 50-lecia bialskiej służby ruchu drogowego (1965-2015), zorganizowaliśmy spotkanie weteranów bialskiej „drogówki”. Atmosfera i nastroje, nie do opisania! More »

KODEKS DROGOWY W PIGUŁCE

Tutaj znajdziesz wiele odpowiedzi na nurtujące cię pytania z tematyki prawa o ruchu drogowym. Zapraszam do lektury. More »

 

„ELKI”- KUSICIELKI

Jakiś czas temu obecni parlamentarzyści rozważali zmianę przepisów ruchu drogowego dotyczących pieszych. Zgodnie z ich idiotycznym pomysłem KAŻDY KIERUJĄCY POJAZDEM ZBLIŻAJĄCY SIĘ DO WYZNACZONEGO PRZEJŚCIA PRZEZ JEZDNIĘ, PRZED KTÓRYM STOI PIESZY, MIAŁBY BEZWZGLĘDNY OBOWIĄZEK ZATRZYMANIA POJAZDU I PRZEPUSZCZENIA PIESZEGO. Totalny drogowy idiotyzm. Na szczęście jezdnia nie zmieniła swego przeznaczenia i pozostała nadal dla pojazdów. Jezdnia dla pieszych była i jest w strefach zamieszkania. I niech już tak pozostanie.

NIESTETY, MAMY PROBLEM

Po drogach poza pojazdami typowymi poruszają się pojazdy nietypowe, utrudniające jazdę innym kierowcom oraz powodujące zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Tymi pojazdami są „elki”- kusicielki.

Prawo o ruchu drogowym:

art. 19 ust. 2. Kierujący pojazdem jest obowiązany:

1) jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym ( niestety, nauki jazdy poruszają się zwyczajowo z prędkością 35 – 40 km/godz. – przy dozwolonej prędkości do 50 km/godz.)

2) hamować w sposób nie powodujący zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia. Niestety, hamują nagminnie bez uzasadnionej potrzeby przed każdym przejściem, przed którym stoi pieszy lub do którego zbliża się pieszy bez względu na to, czy pieszy wykazuje chęć wejścia na jezdnię, czy też absolutnie nie wykazuje takiego zamiaru. Na potwierdzenie powyższego stwierdzam, co następuje: Zbliżając się do przejścia dla pieszych  Z A W S Z E (!) oceniam sytuację na jezdni i widząc jadące pojazdy (lub pojazd) zwalniam kroku lub zatrzymuję się kilka kroków od krawędzi jezdni sygnalizując w sposób oczywisty i jednoznaczny, że NIE ZAMIERZAM WEJŚĆ NA JEZDNIĘ. Większość kierowców, wykazując inteligencję drogową to rozumie i spokojnie kontynuuje jazdę, natomiast samochody nauki jazdy  Z A W S Z E (!) się zatrzymują. Pytam więc: Po jaką cholerę ? Mało tego. Stojąc kilka  kroków przed jezdnią i widząc zbliżającą się „elkę”, odwracam się tyłem do przejścia, dając jasny i nie budzący wątpliwości sygnał, że nie mam najmniejszego zamiaru z przejścia tego korzystać. I co ?  STOI i CZEKA. Na co do jasnej . . . . ? Już kilkakrotnie, pokazując „gest Kozakiewicza” wracałem w stronę bloków. A oni stali przed pustym przejściem !

U W A G A:

Hamowanie i zatrzymywanie się przed pustym przejściem w sytuacji, gdy za hamującym pojazdem poruszają się inne pojazdy jest naruszeniem art. 19 ust.2 pkt 2 i zawsze powoduje utrudnienie ruchu a dość często także zmusza innych kierujących pojazdami do gwałtownego hamowania, co może doprowadzić do kolizji a nawet wypadku.

Bywa i tak, że nauka jazdy zatrzymuje się bez sensu przed pustym przejściem, zachęcając pieszego do wejścia na jezdnię:

a/ gdy pieszy stoi przed przejściem po przeciwnej (lewej) stronie jezdni,

b/ gdy z przeciwka jadą pojazdy i druga strona jezdni jest niedostępna dla pieszych,

c/ gdy z tyłu nadjeżdżają ze znaczną szybkością inne pojazdy co do których może zachodzić wątpliwość, czy zdołają się zatrzymać przed przejściem bez gwałtownego hamowania.

TAKIE POSTĘPOWANIE MOŻE BYĆ ZACHĘTĄ PIESZEGO DO POPEŁNIENIA DROGOWEGO SAMOBÓJSTWA !

I po raz kolejny uparcie akcentuję:

art. 13 ust. 1 :

– pieszy przechodząc przez jezdnię jest obowiązany zachować szczególną ostrożność (patrz, oceniaj, nie zmuszaj do hamowania, nie właź zza stojącego pojazdu, nigdy nie ryzykuj)

– pieszy znajdujący się na przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem (a nie ten, co wchodzi na przejście).

art.2 pkt 23:

– ustąpienie pierwszeństwa– powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić pieszego do zatrzymania się, zwolnienia, lub przyśpieszenia kroku (gdy do niczego pieszego nie zmuszasz – możesz jechać).

art. 14. Zabrania się:

1) wchodzenia na jezdnię:

a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych (nawet gry jest zielone światło)

b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi (pierwszy się zatrzymał i zasłonił widok na następny pojazd, który rozpędzony będzie omijał ten stojący – SPRAWDZAJ !)

JAKO PIESZY NIE DAJ NIKOMU SZANSY „WALNIĘCIA” SIEBIE NA JEZDNI !

REGULAMIN NADBUŻAŃSKIEGO MUNDUROWEGO ZLOTU MOTOCYKLOWEGO

Grupa Rekonstrukcyjna VI

Zainteresowanym uczestnictwem w naszych cyklicznych zlotach mundurowych przedstawiamy jego regulaminowe zasady.

REGULAMIN NADBUŻAŃSKIEGO MUNDUROWEGO ZLOTU MOTOCYKLOWEGO

  1. Organizatorem zlotu są mundurowi motocykliści Bialskiej Drogówki
  2. W zlocie mogą uczestniczyć motocykliści służb mundurowych, funkcjonariusze, emeryci, renciści, pracownicy MO, Policji, Wojska, Straży Granicznej, Służby Więziennej, Służby Celnej, Straży Pożarnej,Straży Miejskiej (Gminnej) oraz osoby towarzyszące
  3. Warunkiem uczestnictwa w zlocie jest wpis na listę uczestników zlotu z akceptacją regulaminu zlotowego oraz opłata ustalonego wpisowego
  4. W czasie zlotu każdy motocykl należy zaparkować do wydzielonego parku maszyn
  5. Poza dojazdem do parku maszyn i miejscami wyznaczonymi obowiązuje całkowity zakaz jazdy motocyklami po terenie obozowiska zlotu
  6. Każdy uczestnik zlotu, spełniający w/w warunki ma prawo wziąć wdział w konkursach
  7. Za zachowanie uczestników na i poza terenem zlotu organizator nie ponosi odpowiedzialności. Oznacza to, że każdy uczestnik zlotu ponosi odpowiedzialność cywilną i karną za własne zachowanie
  8. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne straty i szkody w stosunku do uczestników imprezy oraz ich sprzętu, jak i za szkody i straty spowodowane pośrednio i bezpośrednio w stosunku do osób trzecich
  9. Każdy uczestnik zlotu otrzymuje identyfikator zlotowy upoważniający do przebywania na wyznaczonym terenie zlotowym oraz pełnego uczestnictwa w zlotowym programie
  10. Organizatorzy zlotu zobowiązani są do zapewnienia bezpieczeństwa i porządku na terenie zlotowym oraz właściwego realizowania ustalonego programu zlotowego. Upoważnieni są jednocześnie do wydawania uczestnikom zlotu wiążących poleceń porządkowych
  11. Osoby nie przestrzegające regulaminu oraz nie stosujące się do porządkowych zaleceń organizatorów zostaną wydalone z terenu zlotowego.

Życzymy wszystkim miłego, udanego pobytu !

ORGANIZATORZY

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !

Ułańska fantazja nas, Polaków nie opuszcza. Tradycyjnie w okresie świat zżeramy i wypijamy ponad miarę. Przybywa nam na wadze, ubywa na rozumie. Ponad 800 „naprutych” kierowców (oni poza brakiem rozumu utracili nawet instynkt samozachowawczy). Nie dożyło też końca roku kilkunastu pieszych. Przed nami nowy rok i stawiam z uporem maniaka sztandarowe pytanie: KTO NASTĘPNY ?

Pieszymi jesteśmy wszyscy a wiec każdy (każda) z nas jest w tzw. grupie ryzyka. ZADAJĘ WIĘC PYTANIE:

– na jakiej części drogi giną najczęściej piesi ? Odpowiedź: NA JEZDNI.

– dla kogo przeznaczona jest jezdnia ? Odpowiedź: DLA POJAZDÓW.

– dla kogo przeznaczone jest przejście przez jezdnię ? Odpowiedź: DLA INTELIGENTNYCH, CWANYCH I NIEUFNYCH PIESZYCH ( CZYTAJ ART. 14 PRAWA O RUCHU DROGOWYM).

ODPOWIEDZCIE SOBIE NA NASTĘPUJĄCE PYTANIE:

– czy może dojść do najechania na pieszego na wyznaczonym przejściu gdy:

1. Kierowca zbliżając się do przejścia zachowa wymaganą prawnie szczególną ostrożność, przewidując możliwość bezmyślnego, idiotycznego, samobójczego wtargniecie na jezdnie pieszego ?

2. Kierowca zbliżając się do stojącego przed przejściem pieszego nie zatrzyma się idiotycznie przed przejściem, zachęcając pieszego do ryzykownego wejścia na jezdnię w sytuacji powodującej zagrożenie samego pieszego ?

3. Pieszy zachowa określoną w art. 3 prawa o ruchu drogowym wymaganą prawnie ostrożność i kategorycznie odmówi wejścia na jezdnię w sytuacjach wątpliwych ?

4. Pieszy nigdy nie będzie się „wpieprzał” na jezdnię przed zbliżający się do przejścia pojazd, zmuszając kierowcę do hamowania ?

5. Pieszy wkroczy na jezdnię tylko w sytuacjach pewnych, uniemożliwiających jego potrącenie ?

Pieszym proponuję punkt 5. Masz 100 % pewności, że na przejściu nikt cie nie „kropnie” !

Ot i cała filozofia. Proste, czy za trudne ? 

ŻYCZĘ WSZYSTKIM POMYŚLNOŚCI DROGOWEJ W 2018 ROKU !

 

 

 

ZIMOWA, SAMOCHODOWA SZKOŁA BEZPIECZNEJ JAZDY

Zainteresowanych tematyką doskonalenia samochodowej techniki jazdy w zimowych, także ekstremalnych warunkach oraz tematyką poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego informuję, że Automobilklub Bialskopodlaski przy współpracy z Wojewódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego w Białej Podlaskiej i Klubem Motocyklowym „GROM” organizuje odpłatne szkolenie kierowców w ramach ZIMOWEJ SAMOCHODOWEJ SZKOŁY BEZPIECZNEJ JAZDY. Pierwsze spotkanie organizacyjno-szkoleniowe uczestników odbyło się w niedzielę dnia 7 stycznia 2018 r. o godz. 10.00 w sali szkoleniowej bialskiego W.O.R.D. ul. Orzechowa 60. Po części wstępnej przeprowadzono szkolenie teoretyczne, a nastepnie zajęcia praktyczne na wyznaczonym placu szkoleniowym bialskiego lotniska. Szkolenia praktyczne realizowane będą własnymi pojazdami uczestników szkolenia. Regulamin  do wglądu u kierownika SBJ. Kolejne szkolenia – co druga niedziela w godz. 10.00 – 16.00. Osoby zainteresowane tylko szkoleniem teoretycznym mogą w nich uczestniczyć bezpłatnie. Zapraszamy w najbliższą niedzielę 4.02.2018 o godz.10.00 do sali szkoleniowej W.O.R.D. Bliższe informacje tel. 732 816 080. 

TEMATYKA SZKOLENIA;

Szkolenie teoretyczne:

– podstawowe przyczyny najtragiczniejszych w skutkach wypadków drogowych

– czas reakcji i droga hamowania

– hamowanie, rodzaje i sposoby hamowań

– hamowanie na śliskiej nawierzchni, hamowanie na łukach, wzniesieniach

– prędkość bezpieczna

– pozycja za kierownicą i jej wpływ na bezpieczeństwo jazdy oraz zdolność manewrowania

– wpływ stanu technicznego pojazdu na bezpieczeństwo jazdy

– sprawność kierowcy, wpływ alkoholu i narkotyków na pogorszenie sprawności

– budowa samochodu a technika jazdy

– bezwładność pojazdu i siła odśrodkowa

– przyczepność kół do jezdni i poślizgi

– jazda zimą(śnieg, lód, gołoledź)

– jazda w zakrętach, nawroty

– elementy jazdy sportowej

– postępowanie na miejscu wypadku drogowego i I pomoc ofiarom wypadków

– ważniejsze przepisy ruchu drogowego

Szkolenie praktyczne:

– właściwa pozycja za kierownicą, obsługa kierownicy

– jazda slalomem (sprawdzian obsługi kierownicy)

– ruszanie z miejsca na śliskiej nawierzchni

– hamowanie pełne do zatrzymania przy prędkości 30, 50, 80 km/godz.

– hamowanie pulsacyjne jak wyżej

– hamowanie pełne na łuku

– hamowanie pulsacyjne na łuku

– pokonywanie dużych łuków bez poślizgu

– ciasne skręty i nawroty

– hamowanie z omijaniem przeszkody

– ciasne nawroty z wykorzystaniem poślizgu (przedni i tylny napęd) – jazda przodem

– ciasne nawroty z wykorzystaniem poślizgu (przedni i tylny napęd) – jazda tyłem

– poślizgi kontrolowane na prostej

– samochodowe próby sprawności

– mistrzostwa Szkoły Bezpiecznej Jazdy w jazdach sprawnościowych

Kierownik SBJ Zdzisław Kozłowski

tel. 732 816 080

UWAGA : W okresie letnim planujemy dwudniowe szkolenie specjalistyczne dla motocyklistów. Bliższe informacje pojawią się na tej stronie na początku II kwartału 2018 r.

GDZIE NAJŁATWIEJ ZGINĄĆ W POLSCE W CZASIE POKOJU ?

Na tak postawione pytanie odpowiedź może być tylko jedna : Na drodze

A dokładniej ? Na przejściu dla pieszych

Do wpisu zainspirowało mnie wydarzenie w Mikołowie : Na wyznaczonym przejściu dla pieszych zginęły dwie nastolatki a trzeci pieszy doznał poważnych obrażeń ciała.

POLSKA, ROK 2016: Po naszych drogach porusza się 25 094 132 szybko jadących pojazdów ( 20 723 423 samochodów osobowych, 3 098 376 samochodów ciężarowych i 1 272 333 motocykli). Najwolniej jadące poruszają się w obszarze zabudowanym z prędkością ok. 50 km/godz. (to jest ok. 14 metrów na sekundę). Szybciej jadące (a jest ich dość duża ilość) pomykają w obszarze zabudowanym nawet z prędkością 80 km/godz. (to jest ok. 22 metry na sekundę). Pierwszy pojazd w ciągu 3 sekund przejedzie 42 metry, drugi natomiast w tym samym czasie przejedzie aż 66 metrów. Pieszy idąc w ciągu sekundy wykonuje 2 kroki o długości ok. 1,10 m, a więc w czasie 3 sekund pokonuje dystans ok. 3,30 m (pojazd jadący z prędkością 80 km/godz. przejedzie w tym czasie aż 66 m).

Czas reakcji kierowcy ( od chwili zauważenia przeszkody do zadziałania hamulców) wynosi ok. 1 sekundy. A więc po upływie 1 sekundy od zauważenia przeszkody pojazd zaczyna hamować. Całkowita droga zatrzymywania pojazdu składa się z drogi przebytej w czasie reakcji (prędkość pojazdu podzielona przez 10 x 3 ) i drogi przebytej w czasie intensywnego hamowania. Końcowa droga hamowania (na suchej, szorstkiej nawierzchni) przy prędkości 50 km/godz. wynosi ok. 13 – 14 m, przy prędkością 60 km/godz. ok. 17 m, natomiast przy prędkości 80 km/godz. ok. 23 – 25 m. Z powyższego wynika, że kierujący pojazdem jadący z prędkością 50 km/godz. ma szansę zatrzymania pojazdu po przejechaniu minimum 28 metrów od zauważenia przeszkody, jadący z prędkością 60 km/godz. po przejechaniu minimum 34 metrów, a jadący z prędkością 80 km/godz. po przejechaniu minimum 45 metrów.

W czasie, gdy pieszy wchodząc na jezdnię wykonuje 2 kroki, pokonując odległość ok. 1 m, pojazdy pokonują odpowiednio 14, 17, 22 m. Jeśli pieszy wszedł na przejście, gdy pojazd jadący z prędkością 50 km/godz. był w odległości 25 m od przejścia, to kierowca nie ma szansy zatrzymania pojazdu przed przejściem. A jeśli jedzie z prędkością ok 80 km/godz. to będąc w odległości nawet 40 m od przejścia nie ma takiej szansy. Zbliża się okres zimowy, jezdnie coraz częściej są mokre i śliskie a to wydłuża drogę hamowania. Czy piesi to uwzględniają ? Przypuszczam, że wątpię. Jedno jest pewne – codziennie na polskich drogach giną ludzie, często – na własne życzenie.

(NIE) BEZPIECZEŃSTWO PIESZYCH NA DRODZE ROK 2016: 

– 8461 wypadków z udziałem pieszych                                                                                                                                                                  – 868 zabitych (66% zabitych z winy kierowców- samochody osobowe zabiły 300 pieszych)                                                                – 7974 rannych

PODSTAWOWE PRZYCZYNY WYPADKÓW Z UDZIAŁEM PIESZYCH:

a/ wina kierowców: Nie zachowanie należytej ostrożności w czasie zbliżania się do przejść oznaczonych (noga z gazu na pedał hamulca, mniejsza prędkość i dokładna obserwacja rejonu przejścia )

b/ wina pieszych : Nie przestrzeganie podstawowego przepisu określającego obowiązki pieszego korzystającego z wyznaczonego przejścia dla pieszych (art. 14 – zabrania się pieszemu wchodzenia na przejście tuż przed nadjeżdżającym pojazdem).

WNIOSEK KOŃCOWY: Jedni drugim nie powinni dowierzać a piesi powinni mieć na uwadze, że jezdnia jest przeznaczona dla pojazdów a bezwględne pierwszeństwo pieszy ma nie na wyznaczonym przejściu lecz na drodze przeznaczonej TYLKO DLA PIESZYCH.

 

DZIELNICOWY Z PRL-U

Na przekór negacji wszystkiego z okresu PRL-u postanowiłem przybliżyć atmosferę pracy młodego funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej z początku lat 70-tych. Przeglądając historyczne i pamiątkowe materiały z tamtego okresu przydatne aktualnie do zasobów naszej Grupy Rekonstrukcyjnej „Bialska Drogówka 1960 – 1990” (patrz na górnym pasku strony), znalazłem egzemplarz tygodnika Milicji Obywatelskiej Nr 10 (1253) z dnia 12 III 1978 r.„W SŁUŻBIE NARODU”a w nim wydruk mojej, nagrodzonej I miejscem pracy konkursowej dla dzielnicowych pt. „W moim rejonie”. Referat Dzielnicowych KPMO w Białej Podlaskiej był pierwszym miejscem mojej pracy „w służbie narodu” (obecnie, w/g PiS „w służbie dla totalitarnego państwa”). Jak wyglądała i na czym polegała praca dzielnicowego przedstawię w „telegraficznym” skrócie, prezentując całość mojej w/w pracy konkursowej w odcinkach. Oto ona:

       ”  W MOIM REJONIE – TO BYŁ WŁAŚCIWY KROK ”                                                                                                                                                                                 

„Nie chciałbym zanudzać czytelników przytaczaniem spraw znanych wszystkim, które przy omawianiu wywołują na twarzach słuchaczy grymas zniecierpliwienia. Wiadomo, chodzi o sprawy oczywiste. Jednak docenić ogrom pracy dzielnicowego potrafi tylko ten, kto pracował, lub pracuje w referacie dzielnicowych, kto doświadczył satysfakcji i trudności na tym stanowisku. Dzielnicowym, co prawda, byłem krótko, bo tylko 4 lata, ale z pracy tej wyniosłem wiele doświadczeń, które z powodzeniem wykorzystuję na obecnym stanowisku. Pozwolę sobie poruszyć kilka spraw, które utkwiły mi najbardziej w pamięci.

W organach MO pracuję od 1971 r. Przyjęty zostałem na stanowisko dzielnicowego w Komendzie Powiatowej MO. Pierwsze dni upływały mi na zapoznawaniu się z kolegami, pomieszczeniami komendy i na pilnym studiowaniu wręczonej przez kierownika referatu dzielnicowych „Tymczasowej Instrukcji Dochodzeniowo-Śledczej”. Siedziałem więc obok biurka jednego z dzielnicowych (swojego jeszcze nie miałem) i pilnie studiowałem instrukcje, starając się je zrozumieć i zapamiętać. Bałem się poruszać i odzywać, aby nie przeszkadzać pracującym kolegom. W tym momencie zazdrościłem im wiedzy, pewności siebie, mundurów, lśniących na naramiennikach „belek” i powagi funkcji, jaką reprezentowali. „Panie dzielnicowy ” – tak się do nich zwracano.

Po pewnym czasie lody zostały przełamane ( z ręką na sercu przyznam, że bez pomocy „wkupnego” ), uznano mnie za kolegę, współpracownicy zaczęli zwracać się do mnie po imieniu. Nabrałem i ja śmiałości – posypały się pytania. Wytworzyła się szczera, serdeczna atmosfera. Poczułem się u siebie. Wykonywałem proste czynności jak: sporządzanie notatek, przyjmowanie zawiadomień o przestępstwie, z czasem protokołowałem zeznania świadków. Przez dwa miesiące nauczyłem się wiele. Wstęp miałem już poza sobą. Wreszcie nastąpiło pożegnanie z żoną, córeczką i kolegami. Włożyłem po raz pierwszy pobrany prosto z magazynu mundur i regulaminowo zameldowałem się w KWMO w wyznaczonym miejscu zbiórki. Skierowany zostałem na przeszkolenie podoficerskie.

Zdobyta wiedza w jednostce okazała się bardzo przydatna. Z nauką kłopotów nie miałem, w przeciwieństwie do innych kolegów, których pierwszy dzień pracy w milicji był zarazem dniem wyjazdu na przeszkolenie. Na zakończenie nauki odbyłem, jak inni koledzy, praktykę. Przez dwa tygodnie pełniłem służbę razem z dzielnicowymi z KDMO Kraków-Nowa Huta. Tu po raz pierwszy zetknąłem się z autentyczną pracą dzielnicowego w rejonie służbowym. I tu jest jedna sprawa, co do której miałem wątpliwości, czy jej nie pominąć. Ale jak szczerość – to szczerość. Są blaski i cienie. Niech czytelnicy sami osądzą. A było to tak: pierwsza służba, pierwszy dzielnicowy – sierżant w średnim wieku widać, że człowiek doświadczony i ja z kolegą – żółtodzioby. Spojrzał na nas z góry (był wyższego wzrostu) i zapytał : „Równe z was chłopaki ?”Widocznie naszą postawę i wygląd ocenił pozytywnie, bo już o nic więcej nie pytał, tylko zaprowadził nas prosto na zaplecze pierwszej w rejonie służbowym restauracji. Zamienił na boku dwa słowa z kierowniczką lokalu i jak zaczarowana pojawiła się zaraz taca, a na niej trzy małe czyste i trzy „szatany”. Zaskoczenie kompletne, konsternacja – oczywiście z naszej strony. Kolega pierwszy odważnie sięgnął po kieliszek. Chwila wahania i uczyniłem to samo, gdyż nic innego nie przyszło mi do głowy. Dalej służba przebiegała normalnym trybem, jak i następne. Część wstępną praktyki miałem już za sobą.

W marcu 1972 r. powróciłem do jednostki. Jeden z kolegów przechodził w tym czasie na inne stanowisko i pozostawała po nim wolna dzielnica dość duża, trudna ze względu na małe rozpoznanie środowiska i największą liczbę zakładów przemysłowych i instytucji. Nastąpiło protokolalne przekazanie dokumentów, spraw, uściśnięcie dłoni połączone z klepnięciem po ramieniu i sakramentalnym „powodzenia”. Poczułem się jak rozbitek na bezludnej wyspie. Dzielnica odległa była od jednostki o ponad 2 km. Z mieszkańców nikogo nie znałem, a tym bardziej nie nie znałem zamieszkującego w rejonie elementu przestępczego. Zaczynałem wszystko od początku. Gdy kończyłem załatwiać jedną sprawę, na jej miejsce pojawiały się trzy nowe. Były momenty, że wątpiłem w siebie i w swoje możliwości. W rejonie pojawiałem się tylko w razie konieczności. Zawalony byłem pracą biurową. Wciąż dochodziły nowe zameldowania o przestępstwie: kradzieże prywatne, społeczne, przestępstwa na terenie zakładów, włamania, kłopoty z nieletnimi itp.

Wreszcie któregoś słonecznego dnia miałem już tego wszystkiego dosyć. Do pasa przypiąłem służbową „tetetkę”, raportówkę przewiesiłem przez ramię, kask na głowę i dosiadłem swojej wuefemki. Pojechałem w rejon dzielnicy.

To był właściwy krok i zarazem początek końca moich zmartwień. Zrozumiałem, że należy zmienić taktykę pracy. Poszła ona w odwrotnym kierunku. Zamiast oczekiwać w komendzie na nowe zameldowania dokonałem analizy spraw i postanowiłem wyjść złu naprzeciw. Starałem się być w odpowiednim czasie tam, gdzie zazwyczaj o tej porze następowały pewne negatywne wydarzenia, w wyniku których pojawiał się nowy meldunek o czynie już dokonanym. Dotychczas miałem przestępstwo, a szukałem sprawcy. Po zmianie taktyki ja sam szukałem przestępstwa a i sprawca niejednokrotnie „przy okazji” wpadał mi w ręce. Przyznam, że ta zmiana taktyki kosztowała mnie i rodzinę wiele wyrzeczeń. Większą część dnia, a często i  nocy spędzałem w rejonie dzielnicy. Poznawałem młodych ludzi i oni mnie również poznawali. Korzyść z tego była obopólna. Z początku działałem sam dwojąc się i trojąc. Tylko dzięki motocyklowi udawało mi się załatwiać wiele różnych spraw w krótkim czasie. Starałem się być wszędzie tam, gdzie najmniej się mnie spodziewano. Często bywało, że grubo po północy pojawiałem się w halach produkcyjnych zakładów pracujących na nocnych zmianach. Nękani przeze mnie dozorcy z początku przeklinali mnie, swój los, aż wreszcie zrezygnowani zaczęli pełnić służbę prawidłowo. Znaleźliśmy wspólny język. Zostali moimi sprzymierzeńcami. Starałem się ich zainteresować pełnioną służbą, wykazując jej pozytywne strony. Dawałem zadania, a następnie sprawdzałem, co wykonali. Okazało się, że znalazłem lekarstwo na bezczynność i ludzie ci, rozumiejąc ważność swojej funkcji, starali się być moimi pomocnikami i niejednokrotnie sami wykazywali właściwą inicjatywę w działaniu. Oni też zrozumieli, że łatwiej jest zapobiegać, niż podejmować działania po fakcie.

Moją dewizą było: natychmiastowa reakcja na przestępstwo i szeroko stosowana profilaktyka. Wiążą się z tym dwie zabawne historie. Otóż będąc w jednostce, otrzymałem telefoniczne zawiadomienie o dokonanej przed chwilą kradzieży pary butów. Telefonował poszkodowany twierdząc, że buty te skradł z komórki „Siergiej”. Wiedziałem o kogo chodzi – był to znany mi recydywista. W ciągu 5 minut byłem w mieszkaniu sprawcy. Kolegę zostawiłem na zewnątrz budynku. Wchodzę do kuchni – żona z córką wystraszone. Pytam o męża. Odpowiadają zgodnie, że nie ma. Na kuchennym stole stoi para męskich kamaszy mocno przykurzonych. A więc obie kłamią. Wchodzę do pokoju – pokój pusty. Otwieram szafę ubraniową – jest sprawca, przykucnięty siedzi za ubraniami. Wychodzi przy mojej pomocy, lecz zaklina się, że nic złego nie zrobił. Za kołnierzem jego marynarki widzę zaczepiony wieszak, na którym wiszą najprzeróżniejsze części damskiej garderoby. Powstrzymuję śmiech. Dlaczego się ukrył ? „Ależ skąd, panie władzo, wcale się nie ukrywałem, chciałem się tylko ubrać”. No cóż, można i tak. Sędzia nie miał poczucia humoru – 1,5 roku do odsiadki.

Innym razem spotkałem w rejonie dzielnicy siostrę i jej koleżankę, pracownicę bazy PKS. W czasie rozmowy koleżanka zaczęła opowiadać o jednym milicjancie, o którym krążą pogłoski wśród pracowników bazy, że zjawia się w porach nocnych na terenie zakładu jak duch, nie wiadomo skąd, zaskakując śpiących dozorców, zabiera karty drogowe i kluczyki pozostawione w nie zabezpieczonych pojazdach. Nikt nie widział go nigdy wchodzącego na teren bazy, a dozorcy i pracownicy widzieli go, gdy wychodził oficjalnie przez bramę. Na zakończenie zapytała mnie, czy go czasem nie znam i tu wymieniła – moje nazwisko. Spojrzałem na siostrę, ona na mnie i o mały włos nie wybuchnęliśmy oboje gromkim śmiechem. Z największym wysiłkiem opanowałem się i odpowiedziałem poważnie, że owszem, znam go nawet osobiście.

Pracując w dzielnicy w godzinach wieczorowo-nocnych, odkryłem jeszcze jedną grupę rezerw i to potężnych, która dotychczas nie była przeze mnie wykorzystywana. Była to, oczywiście Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej. Nie będę się wiele rozwodził na temat nawiązywanych kontaktów. Jedno jest pewne – ci ludzie pomogli mi zaprowadzić porządek w dzielnicy. Oni znali wszystko i wszystkich. Byli bankiem informacji i niejednokrotnie nie ja ich, lecz oni mnie uczyli jak należy pracować. Niewielka grupa pracowała bardzo aktywnie. Była to placówka ORMO przodująca w mieście.                                                                              Już nie byłem osamotniony podczas nocnych służb. Posypały się wystąpienia, informacje. Uaktywniliśmy zakładowe jednostki ORMO – zakończyły się kradzieże w szatniach i kradzieże mienia społecznego z zakładów. Poszedłem dalej. Nawiązałem kontakty z kierownictwem szkół, zakładów pracy i z samorządem mieszkańców. Wyniki pracy odzwierciedliły się w opinii służbowej. Na święto ORMO kierownictwo doceniło naszą pracę, były nagrody, dyplomy i odznaczenia dla ormowców. Czułem się wzruszony, gdy I sekretarz Komitetu Miejskiego PZPR przypinał mi do munduru odznakę „Zasłużony działacz ORMO”. Na święto MO i SB spotkał mnie drugi przyjemny moment – kwiaty i książka z dedykacją: „Za włożony trud dla swojego dzielnicowego . . . ” od młodzieżowej organizacji największego w mieście zakładu. Takie chwile pozostają w pamięci. Teraz wspominając wiem jedno, że nie żałuję włożonego wysiłku – warto było.

                                                                          były dzielnicowy z Białej Podlaskiej „

 

 

SZKOLENIE I EGZAMINOWANIE PO NOWEMU ?

Od wielu miesięcy działa zespół specjalistów do spraw zmian legislacyjnych w szkoleniu i egzaminowaniu kandydatów na kierowców. Zanosi się więc na wielokierunkowe zmiany w tym zakresie. Z pewnością nie wszystkie propozycje zespołu zostaną przyjęte do realizacji ale te może chociaż te najważniejsze, najistotniejsze.

Oto najważniejsze, mające szansę realizacji zmiany:

1. O uprawnienia do kierowania pojazdami silnikowymi będą mogły ubiegać się osoby od ukończenia 17 lat (szkolenie z osobą towarzyszącą po ukończeniu szkolenia podstawowego w ośrodku szkolenia kierowców).

2. W czasie egzaminu praktycznego na kat. B obowiązkowo w samochodzie egzaminacyjnym, na przednim siedzeniu obok zdającego egzamin ma siedzieć instruktor prowadzący szkolenie praktyczne kursanta.

3. Egzaminy praktyczne będą mogły się odbywać pojazdami ośrodków szkolenia kierowców (lub pojazdem ośrodków egzaminowania – do wyboru), a właściciele podstawionych pojazdów otrzymają zapłatę za wykorzystanie pojazdu.

4. Część egzaminu praktycznego będzie przebiegała poza obszarem zabudowanym.

5. Ośrodki szkolenia kierowców będą mogły oficjalnie doszkalać osoby, które utraciły uprawnienia i prowadzić szkolenie przypominające dla osób zainteresowanych, które po uzyskaniu uprawnień nie praktykowały samodzielnej jazdy.

6. Po zdaniu części teoretycznej egzaminu państwowego kandydat na kierowcę będzie miał maksymalnie do 12 miesięcy na przystąpienie do egzaminu praktycznego.

7. Wreszcie pojawia się szansa wprowadzenia obowiązkowego wychowania komunikacyjnego w IV klasie szkoły podstawowej, kończącego się nieobowiązkowym egzaminem na kartę rowerową.

Niektóre rozwiązania były już stosowane z powodzeniem w przeszłości a o niektórych propozycjach zmian jest tylko bezskuteczna mowa od wielu, wielu lat. Jak będzie tym razem, przekonamy się za 3 miesiące.

Wasz wykładowca Zdzisiek

IX BIALSKOPODLASKIE ZAKOŃCZENIE SEZONU MOTOCYKLOWEGO

thumbnail

IX Bialskopodlaskie Zakończenie Sezonu Motocyklowego odbędzie się w niedzielę dnia 24 września 2017 r. w Białej Podlaskiej . UWAGA – POPRAWKA Z DNIA DZISIEJSZEGO: Zbiórka uczestników o godz. 11.00 NA PLACU WOLNOŚCI. Tym razem impreza bez wpisowego i bez parady motocyklowej. Program imprezy podany będzie na miejscu o godz. 12.00. Po części oficjalnej planowana jest motocyklowa impreza integracyjna przy grillu (wstępnie w pobliżu miasta). Na Placu Wolności ma być też punkt gastronomiczny. Własne zasoby finansowe mogą być przydatne. Będą też pojazdy zabytkowe i Grupa Rekonstrukcyjna „Bialska Drogówka 1960- 1990”.

                        Tradycyjne zakończenie sezonu motocyklowego mamy za sobą. Aura wytrzymała bezopadowo, frekwencja dopisała ( szacunkowo zebrało się ponad 150 – 200 uczestników imprezy). Nasza Grupa Rekonstrukcyjna „Bialska Drogówka 1960 – 1990” zaprezentowała 3 pojazdy milicyjnej drogówki ( fiat 125p, ural 650 i mz 250) oraz elementy umundurowania, broń, wyposażenie, odznaki, dokumenty odznaczenia i inne pamiątki. Tym razem było wyjątkowo skromnie a zamiast parady mieliśmy grupowy motocyklowy przejazd do Europejskiego Centrum OHP w Roskoszy, gdzie przygotowano dla wszystkich chętnych odpłatny poczęstunek (grochówka i kiełbaski z grilla). W przyszłym roku czeka nas X jubileuszowe Bialskopodlaskie Rozpoczęcie Sezonu Motocyklowego. Z pewnością będzie się działo.

ZBRODNIA PRZECIWKO LUDZKOŚCI

Kto z winy umyślnej w zamiarze bezpośrednim, z powodów politycznych (dla politycznej zemsty) stosuje wobec wielotysiecznej zbiorowosci własnego narodu:

– dyksryminacje

– prześladowania

– represje

ignorując przy tym podstawowe przepisy:

– Konstytucji RP jako ustawy zasadniczej

– prawa karnego

– prawa emerytalnego

z pogwałceniem najważniejszych i podstawowych zasad państwa prawa:

– nie uznaje się za winnego, komu nie udowodniono winy

– prawa nabyte nie mogą być odebrane bez prawomocnego wyroku niezawisłego sadu

– nie dopuszczalne jest wymierzanie kary po raz drugi za ten sam czyn

– prawo nie może działać wstecz

– nie istnieje odpowiedzialność zbiorowa

TEN POPEŁNIA ZBRODNIĘ PRZECIWKO LUDZKOŚCI !

 

 

JESIENNE SPOTKANIE DROGÓWKI

thumbnail

Zgodnie z ustaleniami, dnia 26 września (wtorek) o godz. 17.00 w Ośrodku Rekreacyjnym WOD-KAN organizujemy jesienne koleżeńskie SPOTKANIE WETERANÓW, POLICJANTEK I POLICJANTÓW BIALSKIEJ DROGÓWKI.

Zapisy na imprezę i wpłaty po 45 zł od osoby do 15.09.2017 r. w Stacji Paliwowej „BLISKA” przy ul. Księcia Witolda (w pobliżu „Lidla”) w godz. 6.00 – 22.00 lub dnia 4.09 (poniedziałek) godz. 10.00 – 11.00 w lokalu Klubu Motocyklowego „Grom” w Białej Podlaskiej Plac Wolności 10/2 (wejście z bramy obok Miejsca Straceń). Zapraszamy partnerki do tańca.

Organizatorzy: Stasiek i Zdzisiek (kontakt tel. 606 657 980 i 732 816 080)

Jak zaplanowano, tak wykonano. Tym razem w koleżeńskim jesiennym spotkaniu uczestniczyło 20-tu weteranów bialskiej drogówki – trzech Krzyśków, dwóch Staśków, dwóch Zenków, Zdzisiek, Zbysław, Edmund, Józek, Grzesiek, Robert, Bogdan, Darek, Jurek, Piotrek, Radek, Andrzej i Cezary. Jak było będzie widać na fotkach. Atrakcją spotkania był milicyjny radiowóz służby ruchu drogowego fiat 125p Grupy Rekonstrukcyjnej „Bialska Drogówka 1960 – 1990”, przy którym wykonywano pamiątkowe fotki a Mundek uwiecznił się zajmując miejsce za kierownicą.

                                 Bardzo szczególne podziękowania za pomoc kulinarną w organizacji spotkania składamy naszemu niezawodnemu kumplowi, weteranowi bialskiej drogówki ZBYSŁAWOWI CHOMIUKOWI.

Do zobaczenia na kolejnym, wiosennym VII spotkaniu.