Category Archives: POLICJA

DZIELNICOWY Z PRL-U

Na przekór negacji wszystkiego z okresu PRL-u postanowiłem przybliżyć atmosferę pracy młodego funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej z początku lat 70-tych. Przeglądając historyczne i pamiątkowe materiały z tamtego okresu przydatne aktualnie do zasobów naszej Grupy Rekonstrukcyjnej „Bialska Drogówka 1960 – 1990” (patrz na górnym pasku strony), znalazłem egzemplarz tygodnika Milicji Obywatelskiej Nr 10 (1253) z dnia 12 III 1978 r.„W SŁUŻBIE NARODU”a w nim wydruk mojej, nagrodzonej I miejscem pracy konkursowej dla dzielnicowych pt. „W moim rejonie”. Referat Dzielnicowych KPMO w Białej Podlaskiej był pierwszym miejscem mojej pracy „w służbie narodu” (obecnie, w/g PiS „w służbie dla totalitarnego państwa”). Jak wyglądała i na czym polegała praca dzielnicowego przedstawię w „telegraficznym” skrócie, prezentując całość mojej w/w pracy konkursowej w odcinkach. Oto ona:

       ”  W MOIM REJONIE – TO BYŁ WŁAŚCIWY KROK ”                                                                                                                                                                                 

„Nie chciałbym zanudzać czytelników przytaczaniem spraw znanych wszystkim, które przy omawianiu wywołują na twarzach słuchaczy grymas zniecierpliwienia. Wiadomo, chodzi o sprawy oczywiste. Jednak docenić ogrom pracy dzielnicowego potrafi tylko ten, kto pracował, lub pracuje w referacie dzielnicowych, kto doświadczył satysfakcji i trudności na tym stanowisku. Dzielnicowym, co prawda, byłem krótko, bo tylko 4 lata, ale z pracy tej wyniosłem wiele doświadczeń, które z powodzeniem wykorzystuję na obecnym stanowisku. Pozwolę sobie poruszyć kilka spraw, które utkwiły mi najbardziej w pamięci.

W organach MO pracuję od 1971 r. Przyjęty zostałem na stanowisko dzielnicowego w Komendzie Powiatowej MO. Pierwsze dni upływały mi na zapoznawaniu się z kolegami, pomieszczeniami komendy i na pilnym studiowaniu wręczonej przez kierownika referatu dzielnicowych „Tymczasowej Instrukcji Dochodzeniowo-Śledczej”. Siedziałem więc obok biurka jednego z dzielnicowych (swojego jeszcze nie miałem) i pilnie studiowałem instrukcje, starając się je zrozumieć i zapamiętać. Bałem się poruszać i odzywać, aby nie przeszkadzać pracującym kolegom. W tym momencie zazdrościłem im wiedzy, pewności siebie, mundurów, lśniących na naramiennikach „belek” i powagi funkcji, jaką reprezentowali. „Panie dzielnicowy ” – tak się do nich zwracano.

Po pewnym czasie lody zostały przełamane ( z ręką na sercu przyznam, że bez pomocy „wkupnego” ), uznano mnie za kolegę, współpracownicy zaczęli zwracać się do mnie po imieniu. Nabrałem i ja śmiałości – posypały się pytania. Wytworzyła się szczera, serdeczna atmosfera. Poczułem się u siebie. Wykonywałem proste czynności jak: sporządzanie notatek, przyjmowanie zawiadomień o przestępstwie, z czasem protokołowałem zeznania świadków. Przez dwa miesiące nauczyłem się wiele. Wstęp miałem już poza sobą. Wreszcie nastąpiło pożegnanie z żoną, córeczką i kolegami. Włożyłem po raz pierwszy pobrany prosto z magazynu mundur i regulaminowo zameldowałem się w KWMO w wyznaczonym miejscu zbiórki. Skierowany zostałem na przeszkolenie podoficerskie.

Zdobyta wiedza w jednostce okazała się bardzo przydatna. Z nauką kłopotów nie miałem, w przeciwieństwie do innych kolegów, których pierwszy dzień pracy w milicji był zarazem dniem wyjazdu na przeszkolenie. Na zakończenie nauki odbyłem, jak inni koledzy, praktykę. Przez dwa tygodnie pełniłem służbę razem z dzielnicowymi z KDMO Kraków-Nowa Huta. Tu po raz pierwszy zetknąłem się z autentyczną pracą dzielnicowego w rejonie służbowym. I tu jest jedna sprawa, co do której miałem wątpliwości, czy jej nie pominąć. Ale jak szczerość – to szczerość. Są blaski i cienie. Niech czytelnicy sami osądzą. A było to tak: pierwsza służba, pierwszy dzielnicowy – sierżant w średnim wieku widać, że człowiek doświadczony i ja z kolegą – żółtodzioby. Spojrzał na nas z góry (był wyższego wzrostu) i zapytał : „Równe z was chłopaki ?”Widocznie naszą postawę i wygląd ocenił pozytywnie, bo już o nic więcej nie pytał, tylko zaprowadził nas prosto na zaplecze pierwszej w rejonie służbowym restauracji. Zamienił na boku dwa słowa z kierowniczką lokalu i jak zaczarowana pojawiła się zaraz taca, a na niej trzy małe czyste i trzy „szatany”. Zaskoczenie kompletne, konsternacja – oczywiście z naszej strony. Kolega pierwszy odważnie sięgnął po kieliszek. Chwila wahania i uczyniłem to samo, gdyż nic innego nie przyszło mi do głowy. Dalej służba przebiegała normalnym trybem, jak i następne. Część wstępną praktyki miałem już za sobą.

W marcu 1972 r. powróciłem do jednostki. Jeden z kolegów przechodził w tym czasie na inne stanowisko i pozostawała po nim wolna dzielnica dość duża, trudna ze względu na małe rozpoznanie środowiska i największą liczbę zakładów przemysłowych i instytucji. Nastąpiło protokolalne przekazanie dokumentów, spraw, uściśnięcie dłoni połączone z klepnięciem po ramieniu i sakramentalnym „powodzenia”. Poczułem się jak rozbitek na bezludnej wyspie. Dzielnica odległa była od jednostki o ponad 2 km. Z mieszkańców nikogo nie znałem, a tym bardziej nie nie znałem zamieszkującego w rejonie elementu przestępczego. Zaczynałem wszystko od początku. Gdy kończyłem załatwiać jedną sprawę, na jej miejsce pojawiały się trzy nowe. Były momenty, że wątpiłem w siebie i w swoje możliwości. W rejonie pojawiałem się tylko w razie konieczności. Zawalony byłem pracą biurową. Wciąż dochodziły nowe zameldowania o przestępstwie: kradzieże prywatne, społeczne, przestępstwa na terenie zakładów, włamania, kłopoty z nieletnimi itp.

Wreszcie któregoś słonecznego dnia miałem już tego wszystkiego dosyć. Do pasa przypiąłem służbową „tetetkę”, raportówkę przewiesiłem przez ramię, kask na głowę i dosiadłem swojej wuefemki. Pojechałem w rejon dzielnicy.

To był właściwy krok i zarazem początek końca moich zmartwień. Zrozumiałem, że należy zmienić taktykę pracy. Poszła ona w odwrotnym kierunku. Zamiast oczekiwać w komendzie na nowe zameldowania dokonałem analizy spraw i postanowiłem wyjść złu naprzeciw. Starałem się być w odpowiednim czasie tam, gdzie zazwyczaj o tej porze następowały pewne negatywne wydarzenia, w wyniku których pojawiał się nowy meldunek o czynie już dokonanym. Dotychczas miałem przestępstwo, a szukałem sprawcy. Po zmianie taktyki ja sam szukałem przestępstwa a i sprawca niejednokrotnie „przy okazji” wpadał mi w ręce. Przyznam, że ta zmiana taktyki kosztowała mnie i rodzinę wiele wyrzeczeń. Większą część dnia, a często i  nocy spędzałem w rejonie dzielnicy. Poznawałem młodych ludzi i oni mnie również poznawali. Korzyść z tego była obopólna. Z początku działałem sam dwojąc się i trojąc. Tylko dzięki motocyklowi udawało mi się załatwiać wiele różnych spraw w krótkim czasie. Starałem się być wszędzie tam, gdzie najmniej się mnie spodziewano. Często bywało, że grubo po północy pojawiałem się w halach produkcyjnych zakładów pracujących na nocnych zmianach. Nękani przeze mnie dozorcy z początku przeklinali mnie, swój los, aż wreszcie zrezygnowani zaczęli pełnić służbę prawidłowo. Znaleźliśmy wspólny język. Zostali moimi sprzymierzeńcami. Starałem się ich zainteresować pełnioną służbą, wykazując jej pozytywne strony. Dawałem zadania, a następnie sprawdzałem, co wykonali. Okazało się, że znalazłem lekarstwo na bezczynność i ludzie ci, rozumiejąc ważność swojej funkcji, starali się być moimi pomocnikami i niejednokrotnie sami wykazywali właściwą inicjatywę w działaniu. Oni też zrozumieli, że łatwiej jest zapobiegać, niż podejmować działania po fakcie.

Moją dewizą było: natychmiastowa reakcja na przestępstwo i szeroko stosowana profilaktyka. Wiążą się z tym dwie zabawne historie. Otóż będąc w jednostce, otrzymałem telefoniczne zawiadomienie o dokonanej przed chwilą kradzieży pary butów. Telefonował poszkodowany twierdząc, że buty te skradł z komórki „Siergiej”. Wiedziałem o kogo chodzi – był to znany mi recydywista. W ciągu 5 minut byłem w mieszkaniu sprawcy. Kolegę zostawiłem na zewnątrz budynku. Wchodzę do kuchni – żona z córką wystraszone. Pytam o męża. Odpowiadają zgodnie, że nie ma. Na kuchennym stole stoi para męskich kamaszy mocno przykurzonych. A więc obie kłamią. Wchodzę do pokoju – pokój pusty. Otwieram szafę ubraniową – jest sprawca, przykucnięty siedzi za ubraniami. Wychodzi przy mojej pomocy, lecz zaklina się, że nic złego nie zrobił. Za kołnierzem jego marynarki widzę zaczepiony wieszak, na którym wiszą najprzeróżniejsze części damskiej garderoby. Powstrzymuję śmiech. Dlaczego się ukrył ? „Ależ skąd, panie władzo, wcale się nie ukrywałem, chciałem się tylko ubrać”. No cóż, można i tak. Sędzia nie miał poczucia humoru – 1,5 roku do odsiadki.

Innym razem spotkałem w rejonie dzielnicy siostrę i jej koleżankę, pracownicę bazy PKS. W czasie rozmowy koleżanka zaczęła opowiadać o jednym milicjancie, o którym krążą pogłoski wśród pracowników bazy, że zjawia się w porach nocnych na terenie zakładu jak duch, nie wiadomo skąd, zaskakując śpiących dozorców, zabiera karty drogowe i kluczyki pozostawione w nie zabezpieczonych pojazdach. Nikt nie widział go nigdy wchodzącego na teren bazy, a dozorcy i pracownicy widzieli go, gdy wychodził oficjalnie przez bramę. Na zakończenie zapytała mnie, czy go czasem nie znam i tu wymieniła – moje nazwisko. Spojrzałem na siostrę, ona na mnie i o mały włos nie wybuchnęliśmy oboje gromkim śmiechem. Z największym wysiłkiem opanowałem się i odpowiedziałem poważnie, że owszem, znam go nawet osobiście.

Pracując w dzielnicy w godzinach wieczorowo-nocnych, odkryłem jeszcze jedną grupę rezerw i to potężnych, która dotychczas nie była przeze mnie wykorzystywana. Była to, oczywiście Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej. Nie będę się wiele rozwodził na temat nawiązywanych kontaktów. Jedno jest pewne – ci ludzie pomogli mi zaprowadzić porządek w dzielnicy. Oni znali wszystko i wszystkich. Byli bankiem informacji i niejednokrotnie nie ja ich, lecz oni mnie uczyli jak należy pracować. Niewielka grupa pracowała bardzo aktywnie. Była to placówka ORMO przodująca w mieście.                                                                              Już nie byłem osamotniony podczas nocnych służb. Posypały się wystąpienia, informacje. Uaktywniliśmy zakładowe jednostki ORMO – zakończyły się kradzieże w szatniach i kradzieże mienia społecznego z zakładów. Poszedłem dalej. Nawiązałem kontakty z kierownictwem szkół, zakładów pracy i z samorządem mieszkańców. Wyniki pracy odzwierciedliły się w opinii służbowej. Na święto ORMO kierownictwo doceniło naszą pracę, były nagrody, dyplomy i odznaczenia dla ormowców. Czułem się wzruszony, gdy I sekretarz Komitetu Miejskiego PZPR przypinał mi do munduru odznakę „Zasłużony działacz ORMO”. Na święto MO i SB spotkał mnie drugi przyjemny moment – kwiaty i książka z dedykacją: „Za włożony trud dla swojego dzielnicowego . . . ” od młodzieżowej organizacji największego w mieście zakładu. Takie chwile pozostają w pamięci. Teraz wspominając wiem jedno, że nie żałuję włożonego wysiłku – warto było.

                                                                          były dzielnicowy z Białej Podlaskiej „

 

 

JESIENNE SPOTKANIE DROGÓWKI

thumbnail

Zgodnie z ustaleniami, dnia 26 września (wtorek) o godz. 17.00 w Ośrodku Rekreacyjnym WOD-KAN organizujemy jesienne koleżeńskie SPOTKANIE WETERANÓW, POLICJANTEK I POLICJANTÓW BIALSKIEJ DROGÓWKI.

Zapisy na imprezę i wpłaty po 45 zł od osoby do 15.09.2017 r. w Stacji Paliwowej „BLISKA” przy ul. Księcia Witolda (w pobliżu „Lidla”) w godz. 6.00 – 22.00 lub dnia 4.09 (poniedziałek) godz. 10.00 – 11.00 w lokalu Klubu Motocyklowego „Grom” w Białej Podlaskiej Plac Wolności 10/2 (wejście z bramy obok Miejsca Straceń). Zapraszamy partnerki do tańca.

Organizatorzy: Stasiek i Zdzisiek (kontakt tel. 606 657 980 i 732 816 080)

Jak zaplanowano, tak wykonano. Tym razem w koleżeńskim jesiennym spotkaniu uczestniczyło 20-tu weteranów bialskiej drogówki – trzech Krzyśków, dwóch Staśków, dwóch Zenków, Zdzisiek, Zbysław, Edmund, Józek, Grzesiek, Robert, Bogdan, Darek, Jurek, Piotrek, Radek, Andrzej i Cezary. Jak było będzie widać na fotkach. Atrakcją spotkania był milicyjny radiowóz służby ruchu drogowego fiat 125p Grupy Rekonstrukcyjnej „Bialska Drogówka 1960 – 1990”, przy którym wykonywano pamiątkowe fotki a Mundek uwiecznił się zajmując miejsce za kierownicą.

                                 Bardzo szczególne podziękowania za pomoc kulinarną w organizacji spotkania składamy naszemu niezawodnemu kumplowi, weteranowi bialskiej drogówki ZBYSŁAWOWI CHOMIUKOWI.

Do zobaczenia na kolejnym, wiosennym VII spotkaniu.

ŚWIĘTO POLSKIEJ POLICJI

W dniu dzisiejszym, 24 lipca przypada ŚWIĘTO POLICJI RP. Z tej okazji my, emeryci, renciści Milicji Obywatelskiej, Służby Bezpieczeństwa, Policji oraz członkowie rodzin SKŁADAMY WSZYSTKIM POLICJANTOM, POLICJANTKOM I CZŁONKOM RODZIN JAK NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA GODNEJ SŁUŻBY, SZACUNKU SPOŁECZNEGO , DOBREJ KONDYCJI ZDROWOTNEJ I DOCENIANIA PRZEZ PRZEŁOŻONYCH ORAZ RZĄDZĄCYCH ETOSU SŁUŻBY POLICJANTA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

RAJD SAMOCHODOWO-MOTOCYKLOWY

thumbnail

Z okazji Święta Policji Klub Motocyklowy „Grom” wspólnie z Komendą Miejską Policji oraz Stowarzyszeniem Emerytów i Rencistów Policji zorganizował  23 lipca 2017 r

                         IV SAMOCHODOWO-MOTOCYKLOWY RAJD TURYSTYCZNO-HISTORYCZNY  

            W rajdzie mogli uczestniczyć wszyscy chętni kierowcy samochodów osobowych i motocykliści (wskazane było posiadanie pasażera – pilota). Trasa rajdu liczyła 50 km. Start – brama bialskiego lotniska, meta – Fort w Łobaczewie. Na trasie rajdu do zwiedzenia 12 obiektów turystyczno-historycznych a min. rezerwat przyrody „Szwajcaria Podlaska”, miejsce pobytu Wojska Polskiego z marszałkiem Józefem Piłsudskim, cmentarz żołnierzy polskich z 1920 r. oraz upamiętnione okolicznościową tablicą miejsce w Kuzawce, skąd swoją drogę rzeką Bug do Stanów Zjednoczonych rozpoczął Tadeusz Kościuszko. Do punktacji rajdowej zaliczono też odpowiedzi na pytania z przepisów ruchu drogowego i wyniki strzelania z karabinka pneumatycznego. Na mecie rajdu przy Forcie w Łobaczewie uczestników powitał znawca i pasjonat historii wojennych rejonu nadbużańskiego Karol Niczyporuk, który udostępnił rajdowcom i innym zainteresowanym osobom plansze, opisy, fotografie oraz pomieszczenia dawnych koszar wojskowych. Opowiedział pasjonującą historię o budowie, rozmieszczeniu i wykorzystaniu fortyfikacji obronnych rejonu nadbużańskiego w czasie I i II wojny światowej.

Zwycięzcami rajdu zostali kierowcy:

I miejsce – puchar Komendanta Miejskiego Policji w Białej Podlaskiej – MAŁGORZATA SIEDLEC

II miejsce – puchar Prezesa Klubu Motocyklowego „GROM”                      – PAWEŁ KORNILUK

III miejsce – nagroda rzeczowa                                                                                – JANUSZ ŚLIWIŃSKI

Kierowców wspomagali aktywnie na trasie rajdu ich piloci analizujący dokumentację rajdową i odszukujący wskazane obiekty. Szkoda, że tego typu turystyczne imprezy motorowe nie mają większego zainteresowania. Tym razem, podobnie jak w latach poprzednich do udziału w imprezie zgłosiły się tylko 4 załogi. Była to impreza organizowana tradycyjnie z okazji Święta Policji, oraz przy współudziale policji i Klubu Motocyklowego „Grom”. Niestety, wśród uczestników nie było policjantów ani motocyklistów „Gromu”. Honor klubu motocyklowego ratowała startująca samochodem zwyciężczyni rajdu Małgorzata Siedlec. BRAWO GOSIU ! Największą aktywność, jak zwykle wykazali policyjni emeryci z członkami rodzin. IV miejsce zajął BOGDAN KORNILUK. BRAWO EMERYCI ! 

Zapomniałem dodać, że po oficjalnym zakończeniu rajdu wszyscy udali się do miejsca, gdzie odbyła się ogniskowa część niedzielnej imprezy. Była to organizacyjna niespodzianka, ponieważ jest to miejsce specyficzne, jedyne w Polsce. Tylko bardzo nieliczni znają to miejsce. Wielkie dzięki za przygotowanie składam w imieniu swoim i uczestników niezwykłemu człowiekowi Bogdanowi i jego rodzinie. Uczestnicy rajdu mieli okazję być i podziwiać. 

Był to ostatni rajd tego typu . Dziękuję garstce wytrwałych zapaleńców.

 Komandor Rajdu Z.Kozłowski

ZAWODY STRZELECKIE O PUCHAR KOMENDANTA MIEJSKIEGO POLICJI

W piątek dnia 7.07.2017 r. na strzelnicy Klubu Strzeleckiego „GUARDIAN” w Białej Podlaskiej odbyły się pistoletowe zawody strzeleckie z okazji Święta Policji. W zawodach uczestniczyły 3-osobowe ekipy pionów i jednostek policyjnych powiatu bialskiego, ekipa emerytów policyjnych, weterani wojskowi, funkcjonariusze Służby Więziennej i przedstawiciele Urzędu Miasta. Konkurencja strzelecka : 3 strzały próbne, 16 strzałów ocenianych do tarczy „olimpijki”. odległość 25 m.

Z wielką satysfakcją informuję, że I miejsce drużynowo zajęła ekipa emerytów policyjnych w składzie:

– Bronisław Czyżak – kierownik ekipy

– Adolf Kałun

– Zdzisław Kozłowski

Bliższe informacje i fotki: pulsmiasta.tv biała podlaska

WOJEWÓDZKIE ŚWIĘTO POLICJI

thumbnail

Dnia 14.07.2017 r. na stadionie miejskim w Parczewie odbędą się wojewódzkie uroczystości ŚWIĘTA POLICJI. W programie uroczystości miedzy innymi prezentacja historii przedwojennej Policji, powojennej Milicji Obywatelskiej i obecnej Policji. Będą prezentowane pojazdy, umundurowanie, uzbrojenie, wyposażenie, medale, odznaki, odznaczenia, dokumenty i inne elementy historyczne. Na uroczystościach zaprezentuje się też GRUPA REKONSTRUKCYJNA „BIALSKA DROGÓWKA 1960 – 1990”.Oficjalny początek o godz.12.00 (obowiązkowa msza), następnie główna ceremonia i ok. 13.30 (14.00) uroczystości plenerowe na stadionie z prezentacją  jak wyżej. Nasza bialska GRUPA REKONSTRUKCYJNA zaprezentuje 4 pojazdy (dwa fiaty 125 p, nysę i motocykl ural) oraz umundurowanie, wyposażenie, odznaki, odznaczenia i inne pamiątki. Do zobaczenia na parczewskim stadionie.

Byliśmy. Kto był, widział. Było super. Mamy wpisy uczestników w Księdze Pamięci Bialskiej Drogówki.

III NADBUŻAŃSKI MUNDUROWY ZLOT MOTOCYKLOWY

mo_ural

Zapraszamy wszystkich byłych i obecnych mundurowych motocyklistów na nasz III-ci już NADBUŻAŃSKI MUNDUROWY ZLOT MOTOCYKLOWY dnia 24/25.06.2017 r. w Gnojnie n/Bugiem (33 km od Białej Podlaskiej). Rejestracja uczestników (wraz z osobami towarzyszącymi) 9.00 – 11.00. Oficjalne otwarcie zlotu w samo południe – 12.00. Wpisowe – 65 zł od osoby (3 posiłki bez noclegu lub z noclegiem na polu namiotowym), 80 zł od osoby (3 posiłki i nocleg w budynku – przydatny koc lub śpiwór). W programie zlotu min. motocyklowe wycieczki trasą nadbużańską, zwiedzanie ciekawych i atrakcyjnych miejsc oraz obiektów, konkursy i konkurencje zlotowe, tradycyjne wieczorne ognisko i muzyka disco (i nie tylko). Sklep spożywczy zaopatrzony w art. pierwszej zlotowej potrzeby – ok. 300 m. W pobliżu rzeka Bug, dwie przeprawy promowe, białoruska granica, miejsca widokowe, popularna miejscowość wczasowa, stanica harcerska z ogólnie dostępnym obiektem turystycznym a także możliwość rejsu po Bugu.

TRASA DOJAZDU Z BIAŁEJ PODLASKIEJ: Kierunek północny na Białystok przez miejscowości: Cicibór Duży, Hrud, Ossówka, Komarno do Konstantynowa. W centrum Konstantynowa na rondzie w prawo, w kierunku Janowa Podlaskiego. Za kościołem (po lewej stronie), naprzeciwko bramy wjazdowej do parku (po prawej) – skręt pod kątem prostym w lewo w kierunku północnym (Gnojno 10 km). Na końcu drogi w miejscowości Gnojno skręt w prawo (Janów Podlaski, Terespol). Po kilkuset metrach, naprzeciwko kościoła (po lewej), przy skrzyżowaniu po prawej stronie „PRZYSTAŃ” – punkt docelowy. Przybywający od strony północnej (woj. podlaskie) za mostem na rzece Bug mogą w na pierwszym skrzyżowaniu (miejscowość Kózki) skręcić w lewo i trasą nadbużańską naginać cały czas prosto przez Mierzwice, Klepaczew, Serpelice, Borsuki do Gnojna. W Gnojnie prosto aż do kościoła – po prawej punkt docelowy, jak wyżej. SERDECZNIE WITAMY!

UWAGA: Zgłoszenia przyjmujemy telefonicznie ( 732 816 080) oraz mailem (passat_grom@wp.pl) do dnia 23.06.2017 r. W zgłoszeniach proszę podać ilość osób, oraz czy zachodzi konieczność zapewnienia noclegu (łóżko w budynku czy własny namiot). Opłata wpisowego przy rejestracji. Uwaga: Kto jeszcze ma zamiar przybyć a nie dokonał zgłoszenia, proszę o telefon j.w. celem zamówienia odpowiedniej ilości posiłków

Organizatorzy : Łukasz, Piotrek i Zdzisiek – „zakręceni” mundurowi motocykliści

Z ostatniej chwili: Organizowany jest grupowy wyjazd motocyklowy na zlot z Białej Podlaskiej do Stanicy „Przystań” w Gnojnie. Zbiórka chętnych w sobotę dnia 24.06.2017 r. o godz. 9.30 na parkingu Starostwa przy ul. Narutowicza. Wyjazd 9.45. Prowadzący – kol. Janek Zając. W Konstantynowie zbiórka na parkingu przy kościele 10.00 – 10.15. O k. 10.15 wyjazd na miejsce zlotu. Prowadzący Zdzisiek (motocykl „Ural” MO).

Pozlotowe info: Dzięki prawdziwym mundurowym twardzielom motocyklowym zlot odbył się zgodnie z planem. Uczestniczyło w nim ponad 30 zlotowiczów i zlotowiczek. Wieczorową kolacyjną atrakcją był upieczony w chlebie dzik (a może coś podobnego, ale b. smakowite). Do dziczyzny był też odpowiedni „dziki” napój. Reszta niech pozostanie tajemnicą uczestników i niech żałują ci, co są motocyklowymi „cieniasami”. Pamiętajcie hasło: „Złoto dla zuchwałych”.

Pozdrawiam – Ja

 

WIOSENNE SPOTKANIE INTEGRACYJNE BIALSKIEJ DROGÓWKI

thumbnail

Zawiadamiamy weteranów oraz młodsze koleżanki i kolegów z bialskiej drogówki, że dnia 22 maja 2017 r. (poniedziałek) o godz. 17.00 organizujemy w bialskim terenie rekreacyjnym WOD- KAN  WIOSENNE SPOTKANIE INTEGRACYJNE byłych i aktualnych funkcjonariuszy bialskiej drogówki. Zasady uczestnictwa jak w ubiegłym roku. Rezerwujcie sobie czas. Wpłat po 40 zł od osoby można dokonać u kol. Janusza Dragana w Zakładzie Fotograficznym ul. Kraszewskiego do dnia 10 maja ( przedłużamy termin wpłat do dnia 15 maja). Zapewniamy, że będzie jak zwykle i tradycyjnie zarąbiście . Serdecznie zapraszamy na imprezę wraz z osobami towarzyszącymi. Bliższe info – 732 816 080.Do zobaczenia !

Zdzisiek i Stasiek

I już jesteśmy po. Wpisy i zdjęcia w naszej  Księdze Pamieci. Są tez fotki na płytkach do bezpłatnego odbioru w zakładzie fotograficznym u kol. Janusza Dragana ul. Kraszewskiego. Szykujemy się do następnego jesiennego spotkania.

IV KOLEŻEŃSKIE SPOTKANIE „DROGÓWKI”

thumbnail

Dnia 10.10.2016 r. w ośrodku rekreacyjnym Wod-Kan w Białej Podlaskiej odbyło się IV KOLEŻEŃSKIE SPOTKANIE BIALSKIEJ „DROGÓWKI”. W imprezie uczestniczyły 33 osoby, policjanci i policjantki WRD KMP oraz weterani bialskiej służby ruchu drogowego (wpisy uczestników i fotki imprezowe w naszej „Księdze Pamięci” – do wglądu na comiesięcznych spotkaniach w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca o godz. 10.00 w lokalu Klubu Motocyklowego „Grom” Plac Wolności 10/2). Przebieg imprezy i uczestników utrwalił kol. Janusz Dragan (fotki na płytkach i komputerowe do odbioru w jego zakładzie fotograficznym przy ul. Kraszewskiego). Serdeczne podziękowania za pomoc organizacyjną składam:

Stanisławowi Adamowiczowi

Zbysławowi Chomiukowi i jego ekipie

Januszowi Draganowi

Pani Beacie, sympatycznej blondynce z Wod-Kan-u

weteran bialskiej „drogówki” Zdzisiek (zapraszam na comiesięczne spotkania)

 

FINAŁ JUBILEUSZU BIALSKIEJ „DROGÓWKI”

thumbnail

Zgodnie z zapowiedzią dnia 17 lipca 2016 r. w bialskim parku Radziwiłła przed ( i w ) Muzeum Południowego Podlasia dwaj weterani bialskiej „drogówki”przy pomocy BCK oraz pracowników Muzeum zorganizowali pierwszą powojenną wystawę: „BIALSKA DROGÓWKA 1960 – 2015”. Byli milicjanci, policjanci ( także miła, sympatyczna policjantka), były pojazdy milicyjne z okresu PRL-u i aktualne radiowozy, mundury, broń, oraz inne przedmioty i pamiątki. Ci co chcieli i mogli to byli i obejrzeli. Pozostali mogą popytać tych, co przybyli. Serdeczne podziękowania kieruję do osób pomagających i wspierających:

– Mirka Barczyńskiego z Muzeum Południowego Podlasia

– Stanisława Adamowicza – mego kumpla, weterana bialskiej drogówki

– Łukasza, pasjonata strych i zabytkowych motocykli z Fundacji „Na kołach”

– kolegów eksponujących swoje pojazdy milicyjne z okresu PRL-u, a zwłaszcza do właściciela milicyjnej „Nysy” z Wohynia

– koleżanek i kolegów weteranów drogówki, byłych milicjantów oraz aktualnych policjantów użyczających i przekazujących na wystawę mundury oraz inne przedmioty milicyjne

– Jerzego Czebreszuka Komendanta Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej za służbową i rzeczową pomoc w organizacji wystawy

– kolegi kolekcjonera tematyki milicyjnej z Bialskiego Klubu Kolekcjonerów

– dyrekcji i pracowników BCK a zwłaszcza „kudłatego” (wiadomo o kogo chodzi)

– mego syna Krzysztofa z tygodnika „Życie Bialskie” i jego pomocnika Adama

Byliście super! Kolejny jubileusz bialskiej „drogówki” z okazji 100-letniej rocznicy w 2060 roku !

weteran bialskiej „drogówki” asp. sztab.w st. spoczynku Z. Kozłowski